Do Ostrowa pod wiatrak

Niedziela, 24 sierpnia 2008 · Komentarze(5)
Do Ostrowa pod wiatrak na smażoną sielawę :))

Najpierw do Krzyżówki na spotkanie z kolegą z biura. Przy wjeździe do Krzyżówkowego lasu zaatakował mnie borsuk :) Pewnie nie zaatakował tylko nie zauważył i warcząc wybiegł na drogę. Nie zauważyłem go z początku się wystraszyłem, że to pies mnie atakuje, jednak jak się już zauważyliśmy to ja odetchnąłem, a on uciekł w panice :)
W Krzyżówce czekając na kolegę przy zagajniku pozbierałem trochę maślaków.

Od Krzyżówki pojechaliśmy przez Gaj i dalej przez lasy, zahaczając o zamek, do Wylatkowa. Przybrodzin i do Ostrowa pod wiatrak na smażoną sielawę :) Byłą wyśmienita, delikatna i świezutka. Porcja byłą słuszna, więc trochę źle się jechało z powrotem (przez Powidzi i Witkowo). Tym bardziej, że zrobiło się bardzo zimno, wietrznie, a przed Witkowem zaczęło padać.
Z kolegą rozstaliśmy się w Krzyżówce, zahaczyłem o trzemeszeńskie dożynki w Niewolnie. Trochę spędu i nic poza tym. Na szczęście spotkałem kilku znajomych i przyjaciół. Gdy szedłem do sklepu śmignął obok mnie Sebekfireman nie zauważywszy mnie, ale jak się jeździ z taką prędkością... ;)

Po powrocie zrobiłem dobry użytek z zebranych maślaków. Tak królewskiej kolacji dawno nie jadłem :)

Komentarze (5)

W sumie wszystkie zestawy rybne mają po 15zł, sielawa, okoń, sola i inne. Pewnie wielkością porcji regulują. Przynajmniejz sielawą cena bardzo dobra w porównaniu do smaku i wielkości.

Tak, zaraz przy wiatraku, chatka z czerwonymi parasolami.

mogilniak 20:28 niedziela, 24 sierpnia 2008

No w tłumie też było 6 km/h. Średnia podniosła sie do 12 na dojeździe.
To cena nie jest aż taka zła - myślałem że sielawa będzie droższa.
To jest zaraz tam koło wiatraka?

sebekfireman 20:21 niedziela, 24 sierpnia 2008

no wiesz w tym tłumie 12 km/h jest bardzo niebezpieczne :) Ja tam miałem 6.

15zł zestaw z frytkami, zestawem surówek i 8 wyśmienitych rybek :) We wrzesniu jeszcze mają tam otwarte, więc planujemy w jakąś niedzielę jeszcze na okonia się wybrać, też 15 zł.

No trudno jak się dostaje taką dobroć do jedzenia, to wylatuje z głowy mysl o zdjęciu :)

mogilniak 20:12 niedziela, 24 sierpnia 2008

No to niezłe szczęście miałeś - spotkać się z borsukiem.
Ale tym brakiem zdjęcia sielawy to mnie zawiodłeś - tak bym się pokatował zdjęciem jedzonka. Chociaż te grzybki też mi smaka narobiły ;)
Jak porcja jest słuszna to muszę koniecznie się przejechać to zjeść. A tak w ogóle to ile taka porcja kosztuje?
A na dożynkach prędkości faktycznie miałem niebezpieczne - średnia wyszła aż 12 km/h ;)

sebekfireman 20:06 niedziela, 24 sierpnia 2008

Kiedyś też o mało nie przejechałem jenota, prawie skakać musiałem przez niego.

QRT30 19:48 niedziela, 24 sierpnia 2008
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa escia

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]