Wpisy archiwalne w miesiącu

Maj, 2008

Dystans całkowity:1376.47 km (w terenie 223.50 km; 16.24%)
Czas w ruchu:59:46
Średnia prędkość:23.03 km/h
Liczba aktywności:22
Średnio na aktywność:62.57 km i 2h 43m
Więcej statystyk

Dętka z rana wymieniona, tym razem

Sobota, 31 maja 2008 · Komentarze(1)
Dętka z rana wymieniona, tym razem bez niespodzianek :) I później mały spacerek trochę trawę pokosić. Później na grillowanie :)

Wczoraj dzień przerwy, bo znowu delegacja :( Tym razem jednak przyjemniejsza,pół godziny pracy później sobie pozwiedziałem Wrocław: Ostrów Tumski, Stary Rynek...

Budynek na którym byłem służobowo


Ostrów Tumski


Ratusz


Rynek


Akurat załapałem się na dni Woj. Zachodnipomorskiego. Trochę "Wikingó" i dziwiaków się kręciło :)



A to piwko pędzone bezpośrednio w barze, w browarze restauraycjnym. Niefiltrowane, niepasteryzowane... samo zdrowie :)_ no i smak



No i powrót do domu, chyba najłądniejszy i najbardziej zadbany dworzec PKP w Polsce, jaki widziałem

Pecha ciag dalszy :( Rano

Czwartek, 29 maja 2008 · Komentarze(2)
Pecha ciag dalszy :( Rano za Trzemżalem zeszło mi powietrze, dopomopowałem i dociągnąłem do Krzyżówki, znowu pompowanie i tak 5 razy, ale do pracy dotarłem. Tam niezbyt kiedy miałem dętką się zająć, a i zaraz po pracy też niezbyt. Postanowiłem wrócić pociągiem. jednak dojechałem do ul. Witkowskiej i dętka trzymała, więc pomyślałem, że skoro trzyma, rano dojechałem na 5 pompowaniach, to i z powrotem tak mogę. To był błąd.. Pompowanie co 1,5-2km, aż w końcu po przekroczeniu granic Mogilna nie było już sensu pompować, zeszło na dobre. No ale to trochę przez lenistwo. Ponieważ tym razem chodziło o tylną dętkę nie chciało mi się usmarować od łańcucha :)
Dętkę wymienię w sobotę z rana. I tak jutro na rower nie wsiądę, bo znó delegacja :(( Tym razem Wrocek, więc nie tak tragicznie :)

Mam nadzieję, że limit pecha wyczerpałem na ten rok. W ciągu 9 dni już zaliczyłem 2 gumy (2 gumy, a aż 3 zniszczone dętki) i pękniętą linkę przerzutek.

Okazało się, że jednak linkę

Środa, 28 maja 2008 · Komentarze(4)
Okazało się, że jednak linkę w poniedziałek dobrze założyłem i udało się dojechać z rana bez problemu :)) Może i anwet lepiej działa niż przed pęknięciem linki. Pewnie do czasu dopóki się nakrętka nie zluźni :/
W drodze powrotnej potworny wiatr, jak zwykle. Na szczęście jak ciepło jest, to tak bardzo nie przeszkadza. Aaa no i dzisiaj stuknęło 3tys km w tym roku :)

Wczoraj dzień przerwy na delegację. Nie było źle, szybko się wyrobiłem i wracałem późniejszym pociągiem by pospacerować. W sumie podoba mi się w tym mieście tylko jedno sygnały dźwiękowe wozów straży pożarnej :)) Tylko tam można te niskie tony usłyszeć :)

Warszawski Manhatan :)


W pracy :) Tylko nieostre, bo makra zapomniałem wyłaczyć :((


A taki tam widoczek


Ciekawa akcja na Placu Zamkowym, misie pomalowane przez przedstawiciela każdego kraju ONZ


Biegnąc na pociąg załapałem się akuran na zmianę warty przy Grobie Nieznanego Żołnierza

No i 91km na jednym biegu

Poniedziałek, 26 maja 2008 · Komentarze(4)
No i 91km na jednym biegu zaliczone :( Ale w sumie nie było tak źle. Tempo jako takie trzymałem, rano tylko 20 minut dłużej niż zwykle.

Po pracy wstapiłem po nową manetkę, bo tamta cięła linki co 2,5tys km no i się dowiedziałem... Alivio ogólnie są do d..y bo tną linki. Nie mam co wymieniać, bo to nic nie da. Chyba, że... znajdę Alivio z lat 1998/99 bo wtedy jeszcze stawiali na jakość, a nie na niską cenę. No więc szukam, jak ma ktoś takową na sprzedaż to niech się zgłosi ;)
I ogólnie są do luftu, by linkę wymienić trzeba rozkręcić praktycznie na części pierwsze :(( No ale jakoś wymieniłem :) Pytanie tylko jak będzie działac, bo z każdą wymianą linki jest gorzej :( Jeszcze podkładka zębata z plasteliny chyba :(

W środę w drodze do pracy się wyjaśni jak działają :)) Dzisiaj już mi się testować nie chciało, a jutro znowu delegacja do stolycy :(

Pecha ciąg dalszy. Znowu strzeliła

Niedziela, 25 maja 2008 · Komentarze(3)
Pecha ciąg dalszy. Znowu strzeliła mi linka od przerzutek :(( Jutro muszę podjechać do sklepu i nareszcie kupić nowe manetki. A jutro wcześniej wyjście do pracy. Spróbuję wymienić linkę, a jak nie pójdzie szybko, to jazda do Gniezna na 8 biegu :/ Jakoś się opanuje, nie mogę sobie pozwolić na jazdę pociągiem :))

A wybrałem się do Skorzęcina, po drodze zmieniłem plan i chciałem przejechać przez Orchowo i trochę zdjęć po drodze porobić. Niestety zaraz za Słowikowem pękła linka i zawróciłem przez Kamionek.

Kościółek w Szydłowie


Widok na J. Szydłowskie


Bociek w Trzemżalu, też już mają młode :)


Pan kozioł...


... i jego żonka :)


Lisek sobie spacerował po polu


Skansen maszyn rolniczych w Słowikowie, ciekawe było narzędzie do wydobywania torfu. Niestety na zdjęcia się nie załapało



Sobota, 24 maja 2008 · Komentarze(0)

Do głazu w Annowie.

Do głazu w Annowie.

Przez Wszedzień, Parlin, Nową Wieś Pałucką, Laski i na Rozalinowo. Tutaj oczywiście nie obyło się bez bładzenia. Pomyślałem, że zjadę z asfaltu i pojadę przez Rozalinowo. W Rozalinowie droga mi się skończyła. Mostkiem nad strumieniem i koniec drogi. Na szczęście jakiś turysta mną pokierował. Trochę pchania roweru pod górę metrowym zielskiem i w końcu wyjechałem w Piastowie. Do Annowa już dalej bez problemu.
Ze znalezieniem głazu mały problem był, bo wieki już nie byłem. W końcu się udało.
Podjechałem też do źródła św. Huberta. Ładna okolica na wycieczki rowerowe, szlaki nawet oznaczone, i na spływy kajakowe. Wylądował jeden przy źródle.

Z powrotem nieco dalej, bo przez Pniewy, ale ogólnie krótką trasą. Zimno trochę było :(( Z tegop samego powodu nie podjechałem do Wapienna do kamieniołomów, no i pogoda na fotki kiepska :(

Do głazu...


Spory kamyczek, a podobno był wielokrotnie większy tylko pół okolicznych wiosek z niego wybudowano... podobno


Aleja modrzewiowa między Annowem a Szczepankowem


Źródło św. Huberta...

Niby pomnik przyrody prawem chroniony, a oszpecili tandetną obudową :(


Ładna ścieżka rowerowa przy Wiktorowie


Mały przystanek na rozeznanie którędy wracać


Dawna żwirowania w Annowie, teraz całość obsadzona brzozami. Ciekawie las będzie wyglądał :)

A łabędzie dorobiły się już brzydkich kaczątek :)

Pech w miarę opuścił

Środa, 21 maja 2008 · Komentarze(0)
Pech w miarę opuścił :) Na nowej oponie jedzie się całkiem nieźle.
W drodze powrotnej od Trzemeszna trochę nieciekawy wiatr no i deszcz od Wydartowa :( Na szczęście zanim się deszcz rozkręcił na dobre dojechałem bez przemoknięcia do suchej nitki.

Czarny wtorek

Wyjazd

Wtorek, 20 maja 2008 · Komentarze(1)
Czarny wtorek

Wyjazd do pracy jak zwykle. Mgła jak diabli. Za Mijanowem zeszło mi powietrze z przedniego koła. Jakbym nie miał łysej opony, to by się pewnie nie zdarzyło. Wożę na szczęście zapasową, nową dętkę. Wymieniłem, pompuję, ale coś nie wchodzi. Pękł na pół wentyl. To co najwytrzymalsze powinno być, stal, pękło :(
Z buta do domu i przymusowy urlop.
Zakupy opony i dętki w Mogilnie to makabra. Wkońcu znalazłem oponę takąby pasowała, nie marzyłem nawet o tym by kupić taką jaką bym chciał. Zakupy dętki... znalazła się o dziwo właściwa, jednak chwilę po odejściu od kasy (kilka kroków) przypomniało mi się by sprawdzić zawór. Oczywiście inny niż mam przy tylnim kole. Chcę wymienić, innych nie mają. Zwrot kasy nie wchodzi w grę. Pokilku minutach marudzenia w końcu dostałem kasę i kupiłem dętkę w innym sklepie.
Wymieniłem dętkę i oponę, zakładam koło i... w trakcie wymiany spadła mi nakrętka z piasty. Wywróciłem piwnicę do góry nogami by ją poszukać, nie ma. Poszedłem do miasta kupić, oczywiście nie ma. Kupiłem zwykłą nakrętkę byle tylko gwint pasował. Wróćiłem do piwnicy, jeszcze raz wywróciłem ją do góry nogami. W końcu stwierdziłem, że nie ma to sensu, zacząłem porządkować i na samym końcu nakrętka się znalazła. Na domiar złego była na samym wierzchu.
Koło założone i zrobiła się 17 godzina. Stwierdziłem, że nie ma co kusić losu, tylko 400m jazdy kontrolnej i dzisiaj rower sobie odpuściłem. A z rana miałem nadzieję, że szybko wymienię dętkę i skoczę np do Skorzęcina :( Ale cóż, pech to pech :((

Po 3 dniach przerwy

Poniedziałek, 19 maja 2008 · Komentarze(0)
Po 3 dniach przerwy w jeździe rowerem znowu dom- praca- dom. Ale zimnisko :/ Rano ma być bardzo zimno, cóż... pełnia.