Wpisy archiwalne w miesiącu

Maj, 2008

Dystans całkowity:1376.47 km (w terenie 223.50 km; 16.24%)
Czas w ruchu:59:46
Średnia prędkość:23.03 km/h
Liczba aktywności:22
Średnio na aktywność:62.57 km i 2h 43m
Więcej statystyk

Dom- biuro- dom. Bez rewelacji.

Czwartek, 15 maja 2008 · Komentarze(3)
Dom- biuro- dom. Bez rewelacji. Piątek i sobota dwa dni przerwy - polibuda :(

Dzisiaj urlop by pojeździć.

Środa, 14 maja 2008 · Komentarze(0)
Dzisiaj urlop by pojeździć. Pojeździłem dużo, aż 8 godzin :( Niestety chodzi o jeżdżenie... kosiarką. Na szczęście po 7h w sobotę i 8h dzisiaj nareszcie koniec :)) Dopóki znowu trawa nie odrośnie :(

Konie najedzone a jeszcze parę hektarów do skoszenia zostało...

Dom- biuro- dom. Plan na

Wtorek, 13 maja 2008 · Komentarze(0)
Dom- biuro- dom. Plan na drogę powrotną był ambitny - odnaleźć grodzisko w okolicy Lubinia, ale... znowu w mordewind i to w dodatku zimny. Byłem szczęśliwy, że wogóle dojechałem do domu. Zjechałem tylko nad J. Młynek, ale to bardziej z chęci ogrzania się. Nie wieje tam, więc było bardzo ciepło.
Rano zmarzłem niesamowicie, palcami u nóg nie mogłem ruszać :/

Pogoda rewelacyjna, a trasa

Poniedziałek, 12 maja 2008 · Komentarze(0)
Pogoda rewelacyjna, a trasa jak zwykle ta sama: dom- biuro- dom. Tylko dwa urozmaicenia... z rana jechałem obładowany pokomunijnym żarciem podzielić się cierpieniem z ludźmi z biura (a co też niech się pomęczą), a z powrotem po raz drugi, prawie do połowy drogi odprowadził mnie kolega z pracy i wrócił do Gniezna :)

7h jeżdżenia i dopiero

Sobota, 10 maja 2008 · Komentarze(4)
7h jeżdżenia i dopiero na półmetku, końca nie widać
Jeżdżenia, ale inną niż zwykle maszyną ;)

Trasa po nowemu...

W

Piątek, 9 maja 2008 · Komentarze(4)
Trasa po nowemu...

W drodze powrotnej jechałem jak wczoraj, tylko już bez bładzenia. Spodobała mi się ta trasa :) Nie jest dłuższa, a ciekawsza i bez piachów. I tym razem nie natknąłem się na stado psów, tzn spotkałem w okolichach Miat dwa wałęsające się, ale już wiem, że te są niegroźne.
W dordze powrotnej zahaczyłem o Muzeum w Chabsku by zrobić jakieś zdjęcia. oczywiście się nie udały, bo było pod słońce. Zahaczyłem też w Mogilnie o Barkę. Ten bar nie przestaje mnie zadziwiać pod względem zaopatrzenia w napoje chmielowe ;)


Przy muzeum w Chabsku


Przyczyna mojej środowej nieobecności na rowerze :( -delegacja, znowu na dachach m. in. na dachu Equatora :( A łapki od jazdy na owerze w rękawiczkach bialutkie :)

Droga do domu... go west :))

Mała modyfikacja drogi powrotnej.

Czwartek, 8 maja 2008 · Komentarze(5)
Mała modyfikacja drogi powrotnej. Z powodu piachów w lesie między Lubochnią a Krzyżówką postanowiłem przetestować drogę przez Kujawki. Widoki ładne, droga dobra i chyba nawet krótsza, ale... w polu spotkałem kilka dużych psów, więc wolałem trochę drogi dołożyć, a już byłem prawie w Miatach. Trochę błądzenia po lesie, ale w sumie droga nie wyszła dużo dłuższa.
W lesie w Gnieźnie też mi dzisiaj drogę zepsuli, wycinka lasu i siłą rzeczy rozwalenie drogi :((

Znowu wmordewind w drodze

Wtorek, 6 maja 2008 · Komentarze(0)
Znowu wmordewind w drodze powrotnej. Jeden z gorszych w tym roku. Kiedy to się wreszcie skończy?
Miałem plany by w drodze powrotnej wybrać się z ekspedycją poszukiwawczą w pewne miejsce, ale jedno, że ten wiatr dał się we znaki i się nie chciało, a drugie trochę dzisiaj mnie czas gonił.
Jutro na rowerze ani chwili, delegacja do stolYcy :((

Jak zwykle z domu do

Poniedziałek, 5 maja 2008 · Komentarze(2)
Jak zwykle z domu do pracy i z powrotem. Rano droga jakaś szybka była. W połowie drogi zorientowałem się, że jestem 10 minut przed normalnym czasem, zwolniłem, a i tak zajechałem 5 minut wcześniej niż w najlepszych dniach. Coś się forma poprawiła czy co?? :)

W drodze powrotnej spotkałem boćka przy drodze. Niestety nie dał się podejść bym mógł sobie z nim zdjęcie zrobić :( Odszedł ze spokojem :)


Próba przejazdu szlakiem

Sobota, 3 maja 2008 · Komentarze(3)
Próba przejazdu szlakiem im. J. W. Szulczewskiego.

Najpierw dojazdówka do Przyjezierza z niezłą średnią (powyżej 30km/h) bo trzeba było dogonić resztę ekipy. Później próba przejazdu szlakiem, częścią wokół J. Wójcińskiego. Kiepsko szło, bo oznakowania zero, a sam dokłądnie nie wiem którędy szlak prowadzi. Jakoś z grubsza poszło z zahaczeniem o skansen- grodzisko w Mrówkach.
Powrót do Przyjezierza, później pobładziłem trochę po lesie aż wyjechałem we Wronowych. Znowu powrót do Przyjezierza i jeszcze trochę błądzenia :) Spęd niesamowity w Przyjezierzu, od bydła aż ciasno. To była moja pierwsza i ostatnia wiyta tam w tym roku.
Średnia kiepska, bo trochę km na piechotę zrobiłem.

W drodze powrotnej spróbowałem dotrzeć do bunkró w Bystrzycy. Bez powodzenia. Nia ma żadnej drogi,a polem już mi się nie chciało. Spróbuję innnym razem :)




Pomyśleć, że kiedyś tymi wrotami wpływała motorówka...


...a siedząc na tym betonie można było nogi zanurzyć w wodzie


Nie wspomnę już, że ten pomost był w wodzie. Cóż efekty działąlności kopalni odkrywkowej (???)


Silna grupa wyjazdowa :)


Gdzieś w lesie za Przyjezierzem


Widok na J. Wójcińskie

hmmm...


Wysoki Most - kiedyś przepływało się tędy kajakiem płynąc z J. Ostrowskiego na J. Wójcińskie


Spęd, że nawet wolnego pomostu nie ma


Skansen - grodzisko w Mrówkach






Przystanek w Kownatach


Gdzieś w lesie za Przyjezierzem



Lokomobila we Wronowych