Trasa po nowemu...
W
Piątek, 9 maja 2008
· Komentarze(4)
Trasa po nowemu...
W drodze powrotnej jechałem jak wczoraj, tylko już bez bładzenia. Spodobała mi się ta trasa :) Nie jest dłuższa, a ciekawsza i bez piachów. I tym razem nie natknąłem się na stado psów, tzn spotkałem w okolichach Miat dwa wałęsające się, ale już wiem, że te są niegroźne.
W dordze powrotnej zahaczyłem o Muzeum w Chabsku by zrobić jakieś zdjęcia. oczywiście się nie udały, bo było pod słońce. Zahaczyłem też w Mogilnie o Barkę. Ten bar nie przestaje mnie zadziwiać pod względem zaopatrzenia w napoje chmielowe ;)
Przy muzeum w Chabsku

Przyczyna mojej środowej nieobecności na rowerze :( -delegacja, znowu na dachach m. in. na dachu Equatora :( A łapki od jazdy na owerze w rękawiczkach bialutkie :)

Droga do domu... go west :))
W drodze powrotnej jechałem jak wczoraj, tylko już bez bładzenia. Spodobała mi się ta trasa :) Nie jest dłuższa, a ciekawsza i bez piachów. I tym razem nie natknąłem się na stado psów, tzn spotkałem w okolichach Miat dwa wałęsające się, ale już wiem, że te są niegroźne.
W dordze powrotnej zahaczyłem o Muzeum w Chabsku by zrobić jakieś zdjęcia. oczywiście się nie udały, bo było pod słońce. Zahaczyłem też w Mogilnie o Barkę. Ten bar nie przestaje mnie zadziwiać pod względem zaopatrzenia w napoje chmielowe ;)
Przy muzeum w Chabsku

Przyczyna mojej środowej nieobecności na rowerze :( -delegacja, znowu na dachach m. in. na dachu Equatora :( A łapki od jazdy na owerze w rękawiczkach bialutkie :)

Droga do domu... go west :))

