Dobre wiatry w drodze z pracy i wykręcony rekord prędkości na płaskim i bez tunelu aerodynamicznego - 60,5km/h. Wczorajsza grochówka na obiad nie miałą z tym nic wspólnego :)
Rano do pracy na pociąg, bo lało nieźle. Mimo, że pociągiem i tak zmokłem zdrowo. Powrót też pociągiem, bo znowu przepadywało, się ochłodziło, a ja miałem jeszcze wszystko mokre od rana...
Przy okazji zaproszenie na niedzielny rajd rowerowy. Jeśli nic nie wyskoczy, to może się wybiorę.