Czarny wtorek

Wyjazd

Wtorek, 20 maja 2008 · Komentarze(1)
Czarny wtorek

Wyjazd do pracy jak zwykle. Mgła jak diabli. Za Mijanowem zeszło mi powietrze z przedniego koła. Jakbym nie miał łysej opony, to by się pewnie nie zdarzyło. Wożę na szczęście zapasową, nową dętkę. Wymieniłem, pompuję, ale coś nie wchodzi. Pękł na pół wentyl. To co najwytrzymalsze powinno być, stal, pękło :(
Z buta do domu i przymusowy urlop.
Zakupy opony i dętki w Mogilnie to makabra. Wkońcu znalazłem oponę takąby pasowała, nie marzyłem nawet o tym by kupić taką jaką bym chciał. Zakupy dętki... znalazła się o dziwo właściwa, jednak chwilę po odejściu od kasy (kilka kroków) przypomniało mi się by sprawdzić zawór. Oczywiście inny niż mam przy tylnim kole. Chcę wymienić, innych nie mają. Zwrot kasy nie wchodzi w grę. Pokilku minutach marudzenia w końcu dostałem kasę i kupiłem dętkę w innym sklepie.
Wymieniłem dętkę i oponę, zakładam koło i... w trakcie wymiany spadła mi nakrętka z piasty. Wywróciłem piwnicę do góry nogami by ją poszukać, nie ma. Poszedłem do miasta kupić, oczywiście nie ma. Kupiłem zwykłą nakrętkę byle tylko gwint pasował. Wróćiłem do piwnicy, jeszcze raz wywróciłem ją do góry nogami. W końcu stwierdziłem, że nie ma to sensu, zacząłem porządkować i na samym końcu nakrętka się znalazła. Na domiar złego była na samym wierzchu.
Koło założone i zrobiła się 17 godzina. Stwierdziłem, że nie ma co kusić losu, tylko 400m jazdy kontrolnej i dzisiaj rower sobie odpuściłem. A z rana miałem nadzieję, że szybko wymienię dętkę i skoczę np do Skorzęcina :( Ale cóż, pech to pech :((

Komentarze (1)

No to widzę że nieźle pechowy dzień miałeś. Nieraz niestety takie dni się trafiają.

sebekfireman 20:17 wtorek, 20 maja 2008
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa eczer

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]