Przy wolnym dniu trzeba było koniecznie zrobić jakąś wycieczkę, chociaż niezbyt chęci były. Wybrałem się na ścieżkę edukacyjną do Gąsawki. Konieczny punkt do odwiedzenia przez każdego mieszczucha i to koniecznie o każdej porze roku. Jak tam dojechać rozpisywać się nie będę. Z Mogilna wystarczy jechać na Gąsawę. W Bełkach, po zabójczym podjeździe skręcić w prawo na Gąsawkę i po przejechaniu 1,5km jest po prawej stronie mały parking i tablica informacyjna o ścieżce. Naprawdę rewelacja ją przejść. Dzisiaj relacja bardziej fotograficzna niż opisowa.
Początek ścieżki
Bardzo piękny las. Wystarczyło się zatrzymać na chwilę w ciszy by usłyszeć całe mnóstwo ptaków. Trudno to nazwać hałąsem ale ilość decybeli powalająca. Gdzieś w pobliżu krążyły kraski.
Przy siedlisku żurawia
Nosił koń po błoniach ponieśli i konia... W sumie jedyne miejsce, w którym nie udało się przejechać rowerem. Jednak i tak ścieżka jest ciekawsza do pokonania pieszo. Przyjemność trwa dłużej :)
Przy powalonym drzewie. Nasłuchuję korników.
Krajobraz w horrorowym stylu
No i początek horroru. Niedaleko mnie drogę przebiegło mi stadko dzikó, jakieś 15 sztuk... no i była dalsza część horroru. Ujechałem z 50m i zatrzymałem się zrobić zdjęcie. Nie zdąrzyłem uruchomić aparatu gdy z naprzeciwka w moją stronę wybiegło 5 warchalczkó :) Myślały, że to tata czy co... ;) Ucieszyłem się, że będę miał fajne zdjęcie, ale.. zanim je zrobiłem uświadomiłem się, że jak są warchlaki, to będzie i locha, a to mogłoby być nieprzyjemne spotkanie jakby się zdenerwowała. Wskoczyłem na rower i w nogi :) Na szczęście warchlaki poznały, że jednak nie jestem icha tatą i uciekły szybciej niż ja :)
A nad głową cały czas stukał dzięcioł
Kładka przez rzekę Gąsawkę. Fajne miejsce na przystanek, jest małą kaskada z relaksującym szumem wody...
... kwitną ładne kwiatki...
... i do Gąswki podchodzą zwierzęta się napić. Tutaj był lis z dłuuugą kitą. Może z 20m ode mnie. Jednak zanim uruchomiłem aparat uciekł. Zdjęcie wzorcowo poruszone z zagadką co na nim jest lisem :)
Dolina Gąsawki
Przejazd fajną kładką, trochę zbyt szerokie szpary między deskami :/
No i koniec ścieżki. Dojazd do miejscowości Gąsawka, krótki przystanek na piwku i do domu...
Komentarze (11)
Nie zdziw sie am 14 lat, ale zaczynam dopiero interesowac sie tym sportem. Moze juz niedluga zaszaleje?? PZDRO
Zapewne. Takiego odyńca z prawdziwego zdarzenia, sporego kabana (i to nie pastowanego) miałem okazję widzieć raz zza płotu w Wieńcu. Naprawdę robił wrażenie. Zmykałem na widok warchalków, a co by było z odyńcem? ;)
No na widok lochy z młodymi to trzeba zmykać jak najdalej się da, ale samotny odyniec robi straszne wrażenie wizualne bo groźny to on zapewne nie jest.
Odyniec wcześniej drogę przebiegał :/ Z tego co mi wiadomo, to locha z warchlakami może być groźniejsza. Na szczęście mnie widziały tylko warchlaki :) O właśnie, zawilce, nie mogłem wpaść na właściwą nazwę. Narazie są tylko pojedyncze sztuki. pewnie nieprędko będą nowe, bo zima ma w tym tygodniu przyjść :((( Drzewa są powalone od wiatru, powyrywane z korzeniami, ale tylko jedno leży na ścieżce.
No proszę - to widzę że dzisiaj miałeś niezłe przygody ze zwierzyną. Spotkanie z dzikami (a zwłaszcza z warchlakami) faktycznie jest trochę traumatyczne - mi kiedyś drogę wczesnym rankiem przebiegł wielki odyniec - o mało co do zawału mnie nie doprowadził. Te drzewa w dolinie Gąsawki to wiatr połamał czy to jakieś prace porządkowe są? A białe kwiatki (zawilce) tworzą już wielki biały dywan, czy narazie występują w małej ilości? Ja do Gąsawki mam w planach wybrać się w tym tygodniu.