Trochę pogoda pokrzyżowała szyki. Wczoraj rano i z powrotem deszcz, że nie chciało się rowerem do pracy jechać. Dzisiaj rano się odważyłem, ale z powrotem nie wyszło. Musiałem skoczyć w Gnieźnie do miasta, po drodze jeden telefon i zanim się wybrałem do domu przyszła czarna chmura, wiatr porywisty i deszcz. Z Wierzbiczan zawróciłem do Gniezna i do domu pociągiem :( Jutro chyba wogóle nie zaryzykuję patrząc na ICM
Do domu iz powrotem. Jadąc do pracy, już w Gnieźnie na pławniku widziałem jeszcze ciepłe pogorzelisko. Spłonęło sporo traw. problem w tym, że udało się ugasić dopiero przy dużym lesie. Głupota ludzka nie zna granic. Pogorzelisko jeszcze dymiło. Jak jechałem z pracy strażacy dogaszali.
W drodze powrotnej zaeksperymentowałem nową trasę. Od Lubochni przez Kujawki, przy żwirowni, Święte i do Miat. Niby jakieś 2km bliżej, ale piach niesamowity, więcej moje koło tam nie postanie, wolę starą trasę :)
Dogaszanie pogorzeliska
A to kadr z filmu kolejnego nalotu śmigłowców na osiedle :/ Przylot nawrót nad osiedlem, chwila przerwy i znowu nalot :/ Podobno trenują tak przed wylotem do Afganistanu, ale czy na pewno?? Nie lecieli do Afganistanu a też naloty robili
Dom- praca- dom, obiadek i do Wylatowa na popołudniowe rozmowy na mniej i bardziej poważne rozmowy. W końcu dzisiaj światowy dzień ufo, to gdzie jak nie w Wylatowie spędzać :))