Dzisiaj znowu konkretniejsza wycieczka. Pogoda rewelacyjna, więc trzeba było. Padło znowu na Skorzęcin. W tamtą stronę wiatr dawał się we znaki, a z powrotem zmęczenie. Dobrze, że miałem wafelka i "napój izotoniczny", bo jechałbym na "głupim jasiu" :/
Do Skorzęcina jak zwykle... Wylatowo, Trzemżal, Słowikowo (piękna, zadbana wioska) Kinno, Skorzęcin wieś i letnisko :) W Skorzęcinie całkiem sporo ludzi chodziło. Otwarty nawet był jeden lokal, chciałem się zatrzymać coś przekąsić, ale za dużo ludzi. A woda w jeziorze krystalicznie czysta :) W Skorzęcinie wymyśliłem, że może zahaczę o Powidz. Miałem nadzieję, że Rotunda będzie otwarta i tam coś przekąszę. No więc pojechałem, od Skorzęcina przez las do Wylatkowa. Tamta droga jest zawsze masakryczna. Piach taki, że ręce bardziej się męczą niż nogi. W Powidzu się zawiodłem, bo Rotunda nieczynna i wogóle małe zainteresowanie jeziorem. Po drodze zahaczyłem o Przybrodzin... tam już wogóle wszystko pozamykane. Miałem nadzieję, że w OStrowie za Hutką czynny będzie lokal "Pod wiatrakiem". Nadrobiłem 4 km by się przekonać, że jest zamknięty. Nic tylko jechać do domu, przez Anastazewo i Orchowo. W Orchowie w sklepie kupiłem 2 czerstwe bułki azowe, uratowały mi życie :) Kupiłem też... Czarne z Fortuny (wtajemniczeni wiedzą co to ;)), wrzuciłem do sakwy i pojechałem dalej przygryzając bułki. W Orchowie wyprzedziłem bryczkę, dzieciaki pogratulowali mi tempa i fajnego roweru :) (dzięki). Dalej droga przez Myslątkowo, Różannę i Procyń. W Procyniu w lewo na Kamionek. Po zjechanu z głownej drogi zatrzymałem się by opróżnić Fortunę (miodzio). No i... piękna jest tam górka, kolejny w tym roku rekord prędkości- 53,9km/h :) Z Kamionka do Wylatowa i Mogilna. W Mogilnie kupiłem na dworcu bilet na rower na rano (pojadę do pracy pociągiem z rowerem, a z powrotem na rowerze). Pojechałem dalej do Dąbrówki odwiedzić babcie, no i później powrót do Mogilna. Na sam koniec, przy zdejmowaniu uszkodziły mi się patrzałki :((( Będzie trzeba jakoś taśmą nareperować :))
Czas na fotki...
Spacerujący Żuraw w okolicach Słowikowa, nieco dalej na drodze stały sarny, ale uciekły zanim zrobiłem zdjęcie :(
Las między Kinnem a Skorzęcinem, bardzo piekny, zwłaszcza jesienią
Kotek przyczajony w zawilcach (chyba, znam wersję ogrodową)
No i same zwilce :)
Skorzęcin.. sporo ludzi było, chociaż tu akurat nie widać
Woda kryształ
Ja w całych jeszcze patrzałkach z napojem izotonicznym dla zmyły w innym opakowaniu ;)
Pusta plaża w Powidzu, pomosty rozebrane :(
Komentarze (9)
No jest jest i to spore zapasy mieli :) Sklepik przy wylocie z Orchowa na Gębice...
Najdziwniejsze z Czarnym jest, że pochodzi z najbliższego nam browaru, a tak trudno je zdobyć. W sezonie na plaży w Przybrodzinie, w 2 lokalach w Przyjezierzu, cały rok w Mogilnie na Barce (zapraszam), poza tym trudno o nie, nawet w Gnieźnie w lokalach oznakowanych logo Fortuny :( Tak generalnie za tego typu piwem nie przepadam ( z ciemnych tylko portery), ale w trasie jest doskonałe :)
No niezły dystansik - widzę że pierwsza setka w tym roku. Jakieś tęsknoty za latem że tak wszystkie ośrodki wypoczynkowe odwiedzałeś? :) To Czarne z Fortuny to ta pyszna Ciemna Fortuna o smaku podobnym do coli?
A więc zapraszam do Kruszwicy np. dookoła Gopła . A co do piwa to sam jeżdżąc z kumplem szosówką zdarzało nam się chlapnąc nawet nie jedno piwko. Ot co rekreacja i przestępstwo drogowe zarazem ;-)
Pięknie to tak takimi napojami energetycznymi się podpierać ? :P Hehe, piwko jest lepszy niż nie jeden redbull :P No mimo tych zamkniętych lokali stówka Twoja :) Ja się wczoraj obawiałem przy wjeździ na Żar, czy będziemy mieli się gdzie schować :P Na szczęście była jedna restauracja otwarta :)
Oj tak, górek u nas nie brakuje. Wogóle teren bardzo urozmaicony :) Fajnie wiedzieć, że ktoś nas odwiedza by pojeździć na rowerze :) A ja do Kruszwicy rowerem jeszcze nie jechałem :(
Witam ! Dziś miałem okazję być przejazdem w Mogilnie. Często odwiedzam te rejony ze względu na ukształtowanie terenu. U mnie płasko jak stół. Pozdrawiam.