Jak zwykle, do pracy i z powrotem. Ruszając z powrotem zauważyłem dawno niewidzianego vetroskiego królika juniora :) Siedział sobie spokojnie przy drodze i zajadał trawkę :)
Znowu zaszalałem :) Jedna wielka pogodowa zmyła :( Najpierw rano stałem z 5 minut przy oknie i zastanawiałem się: rower czy pociąg, wybrałem rower. Ujechałem trochę i zauważyłem kompletną ciemność nad kierunkiem, w który miałem jechać. W dodatku z lekka się rozpadało. Jakby to było dalej to nie miałbym wyjścia. Było kawałek od domu, więc zawróciłem do domu. Szybkie przebranie się i biegiem na dworzec. Najpierw pomyślałem, że może rower w pociąg wezmę,a z powrotem na rowerku wrócę, ale pogoda na ICMie była na popołudnie deszczowa, więc decyzja była jaka była. Oczywiście znowu zła :(( Już rano zanim dojechałem pociągiem do Gniezna pogoda się poprawiła, wyszło Słońce... powrót bym miał przyjemny. Nie wyszło :( Mam nadzieję, że jutro mi pogoda takiej zmyły nie zrobi, a jeśli będzie próbowała, to się nie nabiorę :)
Do pracy i z powrotem. W km jest pozostałość z soboty i niedzieli, jakieś 13km. Niewiele przejechałem, bo w sobotę pracowałem jako cieśla, a w niedzielę skupiłem się na kajakach w doborowym towarzystwie ;))
Wczoraj 0km :(( Rano pogoda fatalna, a po powrocie z pracy nie było czasu
Rano jak zwykle. Lekki wiaterek, ale bardzo ciepło, że nieźle się jechało. Z powrotem już z przygodami. Wyjechałem za Gniezno i w Osińcu zobaczyłem za sobą dość ciemną chmurę. Stwierdziłem, że przejdzie bokiem i spokojnie dojadę, przynajmniej do Trzemeszna. Udało się do Lubochni. Chmura przeszła nad Trzemeszno, grzmiało, błyskało i widać było, że leje w tamtym kierunku. Usiadłem przy sklepie, coś wypiłem, chciałem przeczekać, ale zaszły mnie burze dookoła. Prawie... :) Jedynie nad Jankowem chmur nie było, więc pomysł by tam pojechac i do domu wrócić pociągiem, bo nie było szans na przejaśnienie. Oj namęczyłem sie by dworzec znaleźć.. ale zauwazyłe, że piękne tereny do jazdy rowerem (na przyszłość. Dojechałem do dworca i zaczęło padać. Oczywiście do pociągu było dobre 40 minut. Jak pociąg wjeżdżał na stację to wyszło słońce i już całą drogę nie padało. Wystarczyło poczekać jeszcze z pół godzinki i ruszyć rowerem za chmurą. Jechałbymw Słoncu. No ale kto wie jak będzie, pogoda nieprzewidywalna jest :(
Trochę pogoda pokrzyżowała szyki. Wczoraj rano i z powrotem deszcz, że nie chciało się rowerem do pracy jechać. Dzisiaj rano się odważyłem, ale z powrotem nie wyszło. Musiałem skoczyć w Gnieźnie do miasta, po drodze jeden telefon i zanim się wybrałem do domu przyszła czarna chmura, wiatr porywisty i deszcz. Z Wierzbiczan zawróciłem do Gniezna i do domu pociągiem :( Jutro chyba wogóle nie zaryzykuję patrząc na ICM
Do domu iz powrotem. Jadąc do pracy, już w Gnieźnie na pławniku widziałem jeszcze ciepłe pogorzelisko. Spłonęło sporo traw. problem w tym, że udało się ugasić dopiero przy dużym lesie. Głupota ludzka nie zna granic. Pogorzelisko jeszcze dymiło. Jak jechałem z pracy strażacy dogaszali.
W drodze powrotnej zaeksperymentowałem nową trasę. Od Lubochni przez Kujawki, przy żwirowni, Święte i do Miat. Niby jakieś 2km bliżej, ale piach niesamowity, więcej moje koło tam nie postanie, wolę starą trasę :)
Dogaszanie pogorzeliska
A to kadr z filmu kolejnego nalotu śmigłowców na osiedle :/ Przylot nawrót nad osiedlem, chwila przerwy i znowu nalot :/ Podobno trenują tak przed wylotem do Afganistanu, ale czy na pewno?? Nie lecieli do Afganistanu a też naloty robili