Wstałem 10 minut wcześniej, wymieniłem dętkę i z 8 minutowym (5:28) spóźnieniem byłem na rowerze. Kolec jakiś siedział. Chyba muszę zmienić drogę powrotną. W lesie gdzie zazwyczaj jeździłem dużo szyszek, gałęzi, korzeni... coś tam pewnie wlazło i po najechaniu na krawężnik dobiło do dętki.
W drodze powrotnej kupiłem zapasową, więc mogę w miarę bezpiecznie jeździć :)
Nareszcie od niepamiętnych czasów do domu jechałem z wiatrem. Nawet zdąrzyłem dojechać do Mogilna przed 17, przed zamknięciem sklepu rowerowego :)
Dom- praca - dom. Z rana przeżyłem chwile grozy. W Krzyżownicy, jakieś 5m przede mną przez drokę przebiegł dzik. Serce przez moment miałem w gardle :)
No i w drodze powrotnej... jakżeby inaczej złapałem gumę. Zauważyłęm ruszając sprzed sklepu tuż koło domu. Podejrzewam, że zbyt ostro najechałem na krawężnik i dętka poszła :(( Dzisiaj już mi się nie chce, wyjdę parę minut wcześniej i wymienię. Ewentualnie na pociąg :(((
Po trzech dniach przymusowej służbowej przerwy (Warszawa i dwa razy Poznań) w rowerze dzisiaj dla relaksu pojeździłem sobie po letniskach. Skorzęcin i Powidz, a później przez Giewartó i Wilczyn do Przyjezierza...
Nowy pomost na plazy w Wylatowie Trochę ludzi zajechało do Skorzęcina I ciekawy Ford :)
W Powidzu zauważyłem samochód moich marzeń :))
Kościół w Powidzu Instalacja wojskowa między Powidzem a Kosewem, podsłuchują nas!!!
Kościół w Giewartowie
Stary wiatra w Budzisławiu Kościelnym
I na koniec jedno z miejsc, które zwiedziłem podczas delegacji
Droga powrotna z małymi przygodami. Najpierw w lesie k. wsi Kujawki spotkałem dwa małe szczeniaki lisa, ładne maleństwa :) Biegły w moją stronę, dopiero jak byłem jakieś 5m od nich się zorientowały. Biedne spanikowały nie wiedziały co robić. Najpierw zawróciły i uciekały tuż przede mną, ale jak to szczeniaki, szybko nie biegły. Odskoczyły na metr w las i schowały się za liściami paproci :) Chciałem im zdjęcie zrobić, ale widząc ich przerażenie odechciało mi się i szybko odjechałem. Kolejne "młode liski" spotkałem w Trzemesznie, tym razem na rowerach ;) Chciały się ze mną ścigać :) Miałem już dzisiaj ponad 60km na karku i ponad 20km jazdy pod wiatr, więc nie miałem ochoty na zabawę. Pościgałbym się, ale spacerowym tempem ich wyprzedziłem ;) Albo mam taką kondycję, albo co bardziej prawdopodobne, dzisiejsza młodzież ma ją na zerowym poziomie :(
Później w Wylatowie spotkałem samolot Jej Królewskiej Mości Douglas C-47 Skytrain "Dakota" lecący do Góraszki
Przebudowywana droga od Krzyżówki w kierunku Żeleźnicy i Gaju, wygląda jakby na asfalt się nawet rzucali :) Nie ma jak to zdjęcie w godzinę po wschodzie Słońca ;)
Dzisiaj kiepski wyjazd był, chociaż ostatecznie wyszedł daleki. Wczoraj dopadł mnie jakiś wirus, film mi się urywał, drgawki z gorączki... w nocy się obudziłem było już w porządku,a rano całkiem dobrze, więc wybrałem się na rower. Niby nieźl esię czułem, ale trochę półprzytomnie jechałem, a w pierwszym napotkanym sklepie kupiłem Chusteczki higieniczne, bo czułem, że mogą się przydać :) Ale ostatecznie nie były potrzebne. Nadal czuję, że ze zdrowiem coś nie tak jest :( Ostatecznie dojechałem do Skorzęcina. Całkiem sporo ludzi byczyło się na plaży i w pobliżu. Później podjechałem do Powidza i Przybrodzina. Tutaj już dużo spokojniej. Ludzi mniej, tylko sporo jachtó i kolejka na plaży w przybrodzinie już jechała :) Niestety i w Powidzu i w Przybrodzinie większość miejsc gdzie można się zatrzymać coś zjeść lub wypić nadal pozamykana :((
Dętka z rana wymieniona, tym razem bez niespodzianek :) I później mały spacerek trochę trawę pokosić. Później na grillowanie :)
Wczoraj dzień przerwy, bo znowu delegacja :( Tym razem jednak przyjemniejsza,pół godziny pracy później sobie pozwiedziałem Wrocław: Ostrów Tumski, Stary Rynek...
Budynek na którym byłem służobowo
Ostrów Tumski
Ratusz
Rynek
Akurat załapałem się na dni Woj. Zachodnipomorskiego. Trochę "Wikingó" i dziwiaków się kręciło :)
A to piwko pędzone bezpośrednio w barze, w browarze restauraycjnym. Niefiltrowane, niepasteryzowane... samo zdrowie :)_ no i smak
No i powrót do domu, chyba najłądniejszy i najbardziej zadbany dworzec PKP w Polsce, jaki widziałem
Pecha ciag dalszy :( Rano za Trzemżalem zeszło mi powietrze, dopomopowałem i dociągnąłem do Krzyżówki, znowu pompowanie i tak 5 razy, ale do pracy dotarłem. Tam niezbyt kiedy miałem dętką się zająć, a i zaraz po pracy też niezbyt. Postanowiłem wrócić pociągiem. jednak dojechałem do ul. Witkowskiej i dętka trzymała, więc pomyślałem, że skoro trzyma, rano dojechałem na 5 pompowaniach, to i z powrotem tak mogę. To był błąd.. Pompowanie co 1,5-2km, aż w końcu po przekroczeniu granic Mogilna nie było już sensu pompować, zeszło na dobre. No ale to trochę przez lenistwo. Ponieważ tym razem chodziło o tylną dętkę nie chciało mi się usmarować od łańcucha :) Dętkę wymienię w sobotę z rana. I tak jutro na rower nie wsiądę, bo znó delegacja :(( Tym razem Wrocek, więc nie tak tragicznie :)
Mam nadzieję, że limit pecha wyczerpałem na ten rok. W ciągu 9 dni już zaliczyłem 2 gumy (2 gumy, a aż 3 zniszczone dętki) i pękniętą linkę przerzutek.
Okazało się, że jednak linkę w poniedziałek dobrze założyłem i udało się dojechać z rana bez problemu :)) Może i anwet lepiej działa niż przed pęknięciem linki. Pewnie do czasu dopóki się nakrętka nie zluźni :/ W drodze powrotnej potworny wiatr, jak zwykle. Na szczęście jak ciepło jest, to tak bardzo nie przeszkadza. Aaa no i dzisiaj stuknęło 3tys km w tym roku :)
Wczoraj dzień przerwy na delegację. Nie było źle, szybko się wyrobiłem i wracałem późniejszym pociągiem by pospacerować. W sumie podoba mi się w tym mieście tylko jedno sygnały dźwiękowe wozów straży pożarnej :)) Tylko tam można te niskie tony usłyszeć :)
Warszawski Manhatan :)
W pracy :) Tylko nieostre, bo makra zapomniałem wyłaczyć :((
A taki tam widoczek
Ciekawa akcja na Placu Zamkowym, misie pomalowane przez przedstawiciela każdego kraju ONZ
Biegnąc na pociąg załapałem się akuran na zmianę warty przy Grobie Nieznanego Żołnierza